JAK DZIAŁA PSYCHOTERAPIA

𝘊𝘰 𝘵𝘰 𝘸 𝘰𝘨𝘰́𝘭𝘦 𝘫𝘦𝘴𝘵 𝘪 𝘫𝘢𝘬 𝘵𝘰 (𝘯𝘪𝘣𝘺) 𝘮𝘢 𝘮𝘪 𝘱𝘰𝘮𝘰́𝘤?- wiele osób zadaje sobie to pytanie stojąc przed podjęciem decyzji czy poświęcić swój czas i pieniądze na regularne spotkania z psychoterapeutą, które coraz częściej należy liczyć w latach aniżeli tygodniach. Okres wahania i sceptycyzmu bywa długi, raczej trafiamy do gabinetu jak już dotrzemy do przysłowiowej ściany, kiedy sami nie dajemy rady i czujemy, że potrzebujemy pomocy specjalisty.

Więź

No to jak to działa? Odpowiedź zaczyna się od definicji. Tych jest od groma, ale wszystkie mają jedną najważniejszą wspólną cechę. Psychoterapia to metoda leczenia (lub jak kto woli rozwoju osobistego) OPARTA NA RELACJI gdzie w wyniku oddziaływań, tzw. interwencji psychologicznych, pracuje się wspólnie w kierunku zmian jakie pacjent (lub jak kto woli klient) chce wprowadzić by żyło mu się lżej, łatwiej, pełniej. I to słowo klucz, 𝗿𝗲𝗹𝗮𝗰𝗷𝗮, jest tutaj najważniejsze. Bez tego w gabinecie do przodu nie ruszymy, nie rozwiniemy się, wręcz możemy sobie zaszkodzić i utrwalić szkodliwe wzorce, a na domiar złego zniechęcić się do tej formy pomocy.

Często w gabinecie słychać pytanie: 𝘐 𝘤𝘰 𝘫𝘢 𝘮𝘢𝘮 𝘻𝘳𝘰𝘣𝘪𝘤́? 𝘗𝘳𝘰𝘴𝘻𝘦̨ 𝘱𝘰𝘥𝘢𝘤́ 𝘮𝘪 𝘫𝘢𝘬𝘪𝘦𝘴́ 𝘳𝘰𝘻𝘸𝘪𝘢̨𝘻𝘢𝘯𝘪𝘦.

To naturalna potrzeba, jak idziemy do specjalisty z problemem, to po to, by on nam go rozwiązał. Ale w psychoterapii sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Bo rozwiązanie, wyleczenie, to droga, którą każdy musi SAM odkryć, przejść, przeżyć i to wszystko ma się odbyć we wspierającej relacji.

Dlaczego relacja terapeutyczna?

Zdecydowana większość naszych problemów psychicznych ma swoje źródło w dzieciństwie, kiedy to nawiązywaliśmy pierwszą, najważniejszą, wzrocową więź, na której kształtowały się nasze późniejsze relacje, a także, która stanowiła podwalinę naszej osobowości. Mówiąc krótko, jeśli w pierwszej bliskiej relacji, najczęściej jest to matka, coś (dużo) poszło nie tak- nasze potrzeby nie były regularnie zaspokajane, to wyrośliśmy na dorosłych, którzy nie do końca potrafią o siebie zadbać. I żeby ten deficyt uzupełnić, potrzebujemy być znowu w relacji, która umożliwi nam korekcyjne doświadczenie. Ta relacja musi być zdrowa, oparta o jasno określone zasady, przewidywalna, akceptująca. Dużą rolę odgrywa tu również zdrowa osobowość terapeuty, ponieważ chcąc nie chcąc, w toku terapii uwewnętrzniamy terapeutę, czyli nosimy go trochę z tyłu głowy jako wsparcie w trudnych sytuacjach na co dzień i jako swoisty punkt odniesienia, a czasem nawet autorytet. To relacja pozwala na odtworzenie się dziecięcych mechanizmów obronnych, które miały za zadanie pomóc dziecku przetrwać domowy poligon, ale w dorosłym życiu powodują, że osoba ma z nich więcej szkody niż pożytku.

Wewnętrzne dziecko w gabinecie

W ogóle cała masa tzw. objawów, z którymi pacjenci trafiają do gabinetu bierze się z wchodzenia w buty dziecka. Boję się opuszczenia, wybucham ze wściekłości, mszczę się, biernie czekam aż ktoś się domyśli, nadmiarowo coś czuję np. lęk, itd. I to nasze małe dziecko musi się najpierw poczuć bezpiecznie w gabinecie, z drugą osobą zanim będzie mogło się odsłonić i przyjmować to, czego mu brakowało. Doświadczać korekcyjnie. Będzie mogło ośmielić się i uczyć na nowo jak regulować emocje, jak stawiać granice, jak podejmować decyzje. A także przeżyć dawny bagaż, ponieważ jakby nie patrzeć jest już też dorosłe i jest w stanie unieść ciężar z przeszłości. Nic z tych rzeczy nie wydarzy się jeśli nie będzie relacji. Nie będzie zaufania i nie zejdziemy głębiej. Nie przyjmiemy niektórych interwencji, ponieważ będą za trudne i uciekniemy. Nie odważymy się nigdy na nowe sposoby zachowania.

Wybór terapeuty

Dlatego też tak bardzo istotne jest, żeby wybrać sobie terapeutę, który wzbudza nasze zaufanie i wprowadza odpowiednią atmosferę. Który przyciąga nas czymś, za czym sami tęsknimy. Który nas rozumie. Który mówi dużo, lub nie, który jest konkretny i ostry lub ciepły i delikatny. Energiczny albo spokojny. Co wolimy. Kobieta lub mężczyzna. Jak to młodzież mówi, musi być vibe. Niektórzy są zbyt grzeczni, żeby pójść za swoją intuicją i tkwią w nieudanej relacji terapeutycznej. Frustracja narasta i zniechęcenie do tej metody leczenia, która ma przecież bardzo wysoką i udowodnioną skuteczność.

Więź się jednak nie wytworzy, jeśli nie będzie też regularności spotkań. Dopiero podjęcie zobowiązania wobec siebie, że uczęszczam raz w tygodniu na sesję może zaskutkować relacją terapeutyczną. Ile to trwa? Kwestia indywidualna. Przy wysokiej motywacji może to być już nawet po 2 miesiącach. Lecz np. przy bardziej zahamowanych osobach trzeba dłużej poczekać.

O tym jak działa psychoterapia i co z niej dobrego wynika można by jeszcze tak długo. Ale najważniejsze jest to, że nie konkretne ćwiczenia, narzędzia terapeutyczne i gotowy scenariusz zadziała na nas lecząco. Zmiana zacznie zachodzić jakby znienacka. Ciężko będzie wyznaczyć kiedy i co się wydarzyło. To częste spostrzeżenie- 𝘯𝘪𝘦 𝘸𝘪𝘦𝘮 𝘫𝘢𝘬 𝘵𝘰 𝘴𝘪𝘦̨ 𝘥𝘻𝘪𝘦𝘫𝘦, 𝘢𝘭𝘦 𝘫𝘦𝘴𝘵 𝘫𝘶𝘻̇ 𝘫𝘢𝘬𝘰𝘴́ 𝘪𝘯𝘢𝘤𝘻𝘦𝘫.

I o to chodzi. Posiniaczona podświadomość dostała potrzebną uwagę i troskę i już nie musi o sobie przypominać w postaci objawów.

Psychotherapy You Katarzyna Ginalska
Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.